Zamieniła pracę w fach

W 1905 roku kujawska wieś nie przypominała sielanki z obrazów Chełmońskiego. Była błotnista, nieufna i zamknięta na wszystko, co nowe. Kiedy Jadwiga Dziubińska wysiadała z powozu przed kolejną chałupą, wiedziała, że wchodzi na trudny teren. Dosłownie. Dla ludzi wsi była po prostu „panią z miasta”.

Jednak zjednywała do siebie ludzi, bo doskonale rozumiała podstawowy problem: bieda nie wynikała z lenistwa. Mimo że harowali wszyscy od świtu do nocy, niewiele się zmieniało. Jadwiga wiedziała, że to nie chłop jest leniwy. Industrializacja Europy nie pozostała bez wpływu na sektor rolny, a polska wieś zostawała w tyle. Trudno było zrozumieć, dlaczego w sadach owoce gniją pod drzewami, bo nikt nie umie ich przerobić. Dlaczego drób karmiony nieodpowiednio niesie się słabo, a mleko psuje się z braku higieny. Brakowało wiedzy, metod i systematycznego podejścia do zarządzania gospodarstwem.

Wyzwaniem dla rolnictwa nie był brak chęci, ale brak wsparcia w tym, jak najlepiej wykorzystać rodzące się możliwości XX wieku. Edukacja rolnicza była kosztowna, a dla kobiet praktycznie niedostępna. Wpływ na to miały zarówno uwarunkowania kulturowe, ograniczające rolę kobiet, jak i niespokojne losy Rzeczpospolitej – targanej wojnami, rozbiorami i licznymi ograniczeniami.

Dlatego przekonanie chłopów o konieczności edukacji ich córek było zadaniem karkołomnym. Dziubińska wiedziała jednak z własnego doświadczenia, że wysłanie córki do szkoły jest najlepszą inwestycją. Dziewczyna po szkole to wykwalifikowana gospodyni — ktoś, kto umie liczyć, planować, robić zapasy, zarządzać inwentarzem i przetwórstwem. Edukacja broni się sama wynikami: w pieniądzu, w jakości, w stabilności.

Jadwiga Dziubińska – dyrektor Uniwersytetu Ludowego i Seminarium Rolniczego dla nauczycielek szkół rolniczych w Sokołówku. Fotografia portretowa. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-N-2431.

Od Pszczelina do Europy
W 1900 roku Dziubińska zorganizowała i poprowadziła szkołę rolniczą dla chłopców w Pszczelinie pod Brwinowem. To tam zobaczyła w praktyce, że same lekcje nie zmienią nawyków, jeśli nie stoi za nimi wymóg rentowności i codziennej odpowiedzialności za wynik. Zrozumiała, że rolnictwo musi stać się dziedziną ekonomii, w której decyzje mają swój koszt, ryzyko i konsekwencje.

Doświadczenia z Pszczelina pokazały jej braki w tradycyjnym systemie, dlatego w 1904 roku ruszyła po rozwiązania do Europy. Szukała modelu edukacji, który łączy przygotowanie zawodowe z samodzielnością. Znalazła go w Skandynawii. Przywiozła stamtąd inspiracje duńskie: koncepcję szkoły jako miejsca, gdzie nauka nie jest dodatkiem do życia, ale jest z nim ściśle zszyta poprzez wspólne mieszkanie i pracę.

Kruszynek na Kujawach był konsekwencją tej logiki. Powstała tam szkoła dla dziewcząt — z konkretnym programem i wymaganiami. Program obejmował ogrodnictwo, przetwórstwo, higienę, elementy hodowli i wykształcenia ogólnego. Kluczowa była metoda: teoria miała się natychmiast przekładać na praktykę, a praca fizyczna była wpisana w system nauczania.

Nie mogło się to jednak udać bez zaplecza. Właśnie dlatego tak ważna okazała się rola Marii Grodzickiej, właścicielki majątku, która przekazała dwór i gospodarstwo na potrzeby szkoły. Bez tego projekt pozostałby pomysłem. Z zapleczem stał się instytucją.

Kruszynek: szkoła twardego zarządzania
Kruszynek był szkołą twardą — i zarazem nowoczesną. Dziubińska systematycznie tępiła bylejakość i działanie „na oko”, zastępując je planowaniem.

Narzędziem był żelazny harmonogram. Każda minuta dnia miała swoje przeznaczenie. Kuchnia w jej wizji stawała się linią produkcyjną: liczył się bilans kosztów i wartości odżywczych, sens kolejności działań, czystość, powtarzalność. Uczennice prowadziły księgi rachunkowe. Wyliczały koszt wyprodukowania litra mleka — i nagle praca, którą wykonywało się od zawsze, przestawała być tłem. Dostawała wymierną wartość.

W tym miejscu pojawia się też jedna z jej najważniejszych, praktycznych definicji Dziubińskiej: gospodyni to „minister spraw wewnętrznych gospodarstwa”. W jej wizji kobieta przejmowała odpowiedzialność za przetwórstwo, hodowlę, ogród i budżet domowy (czyli prawie wszystko 😉 Dobrze prowadzony ogród warzywny potrafił dawać więcej gotówki niż hektary zboża — i to był argument, z którym trudno dyskutować. Zysk był w tej opowieści ostatecznym dowodem.

Do tego dochodziła higiena i porządek — nie jako część dobrego wychowania, tylko jako element profesjonalizmu. Czysty fartuch, zadbane dłonie, wysprzątana izba budowały dyscyplinę, a ta przekładała się na jakość pracy i poczucie własnej wartości. Dziewczyna wracająca do domu z kompetencją i pewnością siebie stawała się kimś więcej niż wykonawczynią poleceń. Stawała się partnerką do decyzji. Absolwentki wracały na wieś jako liderki.

Innowacje na początku budziły zdziwienie, czasem opór, potem zazdrość. Ale gdy kury niosły się zimą dzięki lepszemu odżywianiu, a w ogrodzie pojawiały się warzywa, których nikt wcześniej nie uprawiał — dyskusja szybko się kończyła.

Czy to się skaluje?
W 1918 roku Dziubińska zrozumiała, że prywatne inicjatywy nie wystarczą, jeśli nowe państwo ma się szybko i skutecznie modernizować. Potrzebne były rozwiązania systemowe. Mandat posłanki do Sejmu Ustawodawczego potraktowała jak narzędzie: nie do przemów, tylko do budowania infrastruktury edukacyjnej.

Pracowała merytorycznie nad ustawą o ludowych szkołach rolniczych (z 9 lipca 1920 roku – przyp. redakcji). Jej sens był prosty: edukacja rolnicza ma przestać zależeć od wyjątkowych okoliczności i stać się zadaniem publicznym — z ramami organizacyjnymi i finansowaniem. W sejmowym uzasadnieniu padło zdanie, które dobrze ustawia jej myślenie o relacji państwa i wsi: „Nie o jałmużnę tu chodzi, lecz o zwrot długu zaciągniętego przez społeczeństwo względem ludu”.

Pilnowała jakości w detalach: kwalifikacji nauczycieli, zaplecza gospodarczego, standardów. Walczyła z urzędniczą bylejakością, którą znała z terenu i wiedziała, że potrafi ona zabić najlepszą ideę.

Kadry: „armia w spódnicach”
Gdy powstają przepisy, pojawia się najtrudniejsze pytanie: kto to uniesie? Szkoły potrzebowały nauczycielek odpornych na warunki, łączących wiedzę rolniczą z pedagogiką i organizacją.

Dlatego w 1927 roku Dziubińska uruchomiła w Sokołówku seminarium dla nauczycielek szkół rolniczych. Wymagała wszechstronności: rolniczka, organizatorka, liderka społeczna. Program był wyczerpujący, a kontrola postępów — bezpośrednia i twarda. Absolwentki, nazywane sokołowiankami, szły w najtrudniejsze regiony, budowały szkoły od podstaw, zakładały koła gospodyń, uczyły nowoczesnego gospodarowania, potrafiły stawiać się lokalnym układom i niechęci do zmian.

Miejsca które wciąż żyją ideami Jadwigi Dziubińskiej
Jeśli chcecie ruszyć śladami tej historii, zacznijcie od Starego Brześcia koło Włocławka, czyli dawnego Kruszynka. To tam wszystko się zaczęło. Możecie zobaczyć tam zabytkowy dwór Grodzickich, gdzie Dziubińska prowadziła pierwsze kursy, oraz wciąż tętniący życiem Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego. To miejsce to żywy pomnik – szkoła działa nieprzerwanie.

Kolejny ciekawy przystanek to Sokołówek w powiecie ciechanowskim. Zachował się tam fragment głównego gmachu słynnego Seminarium Nauczycielskiego, czyli „fabryki kadr” Dziubińskiej wraz z tablicą upamietniającą.

Warto też zajrzeć do Zduńskiej Dąbrowy niedaleko Łowicza, gdzie kolejna ufundowana przez nią szkoła rolnicza nadal funkcjonuje w otoczeniu historycznego kompleksu parkowego. Wszystkie te miejsca łączy jedno: nie są martwymi muzeami, ale wciąż działającymi ośrodkami edukacji, dokładnie tak, jak to zaplanowała.


Z tych źródeł korzystaliśmy przy tworzeniu sylwetki Jadwigi Dziubińskiej:

  • Jadwiga Dziubińska, artykuły publicystyczne, „Zaranie” (roczniki 1907–1915) / teksty programowe (m.in. lata 1910–1912).
  • Zofia Mazurowa, Jadwiga Dziubińska 1874–1937, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1980.
  • Stanisław Michalski, Sokołówek. Seminarium Nauczycielskie i inne szkoły rolnicze (1924–1939), Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, Warszawa 2007.
  • Jan Molenda, Jadwiga Dziubińska, w: Działaczki społeczne, feministki, obywatelki…, t. I, Neriton, Warszawa 2008.
  • Polski Słownik Biograficzny, t. VI (hasło: Jadwiga Dziubińska) / iPSB.
  • Słownik Biograficzny Działaczy Ruchu Ludowego, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1989.
  • Sprawozdania stenograficzne z posiedzeń Sejmu Ustawodawczego (1919–1922), w tym z 9 lipca 1920 r.
  • Druk sejmowy nr 1675 (uzasadnienie projektu ustawy o ludowych szkołach rolniczych) oraz sprawozdania komisji sejmowych (1920).
  • Ustawa z 9 lipca 1920 r. o ludowych szkołach rolniczych (Dz.U. 1920 nr 62 poz. 418, ISAP).
  • Statut Szkoły Rolniczej w Kruszynku (oprac. J. Dziubińska).
  • Materiały dot. tradycji szkoły (m.in. ZS CKR w Starym Brześciu) oraz opracowania o recepcji idei uniwersytetów ludowych w Polsce.