Inauguracja Programu Mentoringowego Agro Woman 2026. Kluczowa rola kobiet dla przyszłości polskiego rolnictwa

Fundacja AgroWoman, we współpracy z partnerami strategicznymi, McDonald’s Polska oraz Polskim Stowarzyszeniem Zrównoważonego Rolnictwa i Żywności, zainaugurowała drugą edycję Programu Mentoringowego AgroWoman. Uroczysta konferencja, która odbyła się 13 stycznia w Warszawie, zgromadziła przedstawicieli administracji publicznej, w tym między innymi Wiceministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Adama Nowaka, środowisk dyplomatycznych oraz sektora rolno-spożywczego. Podczas wydarzenia ogłoszono rozpoczęcie współpracy 25 par mentoringowych, których celem jest wzmacnianie pozycji kobiet w rolnictwie oraz wspieranie ich aktywnej roli w procesie transformacji polskiej wsi.

Inauguracja drugiej edycji Programu Mentoringowego AgroWoman 2026 wpisuje się w globalny kontekst wspierania przedsiębiorczości kobiet. Rok 2026 został ogłoszony przez ONZ – Międzynarodowym Rokiem Kobiet Rolniczek podkreślając znaczenie roli kobiet w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego. Obecny na wydarzeniu Wiceminister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Adam Nowak, podkreślił znaczenie edukacji i profesjonalizacji w sektorze:

Jedną z przewag może być rolnictwo oparte na wiedzy. To, co nie ulega wątpliwości, to fakt, że kobiety zarządzające gospodarstwami rolnymi cechują się wyższym średnim poziomem wykształcenia.

Zwrócił również uwagę na zmianę paradygmatu: od ciężkiej pracy fizycznej do zarządzania technologicznego i agrotroniki, gdzie preferencje unijne coraz wyraźniej wskazują kobiety jako kluczowe beneficjentki wsparcia.

Program Mentoringowy AgroWoman jest flagowym projektem Fundacji AgroWoman, stworzonym z myślą o kobietach łączących codzienną pracę w sektorze rolno-spożywczym z ambicjami rozwoju i innowacji. W obliczu wyzwań demograficznych i klimatycznych, inicjatywa Fundacji AgroWoman ma za zadanie wzmacnianie kompetencji, budowanie sieci kontaktów i dodawanie odwagi kobietom, które pełnią istotną rolę w sektorze. Fundacja AgroWoman, która działa od dwóch lat, koncentruje się na trzech filarach: społecznym, ekonomicznym oraz dobrostanie w sektorze rolniczym. Jak wynika z Raportu „Kobiety w rolnictwie” opracowanego na bazie badań przeprowadzonych przez Fundację AgroWoman wraz z Instytutem Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN oraz ARiMR, jedna trzecia gospodarstw w Polsce jest prowadzona przez kobiety, a 70% rolniczek podejmuje decyzje inwestycyjne.

Kobiety odgrywają kluczową rolę w transformacji rolnictwa. To właśnie rolniczki często wprowadzają innowacje na poziomie gospodarek lokalnych, które mają ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego. Inicjatywy wspierające kobiety w rolnictwie mają realny wpływ na rozwój i odnowę wsi. Dlatego ogromne znaczenie ma wsparcie, udzielane im zarówno na poziomie lokalnym, jak i międzynarodowym. Obok organizacji i sektora publicznego, ogromne znaczenie odgrywa sektor biznesowy, zaangażowanie firm w inicjatywy społeczne oraz wsparcie finansowe.

– zaznacza Małgorzata Bojańczyk, Współzałożycielka i Wiceprezes Fundacji Agro Woman.

Eksperci biorący udział w panelu dyskusyjnym, w tym przedstawiciele McDonald’s Polska, zwrócili uwagę, że innowacje w rolnictwie powstają na poziomie poszczególnych gospodarstw. Rolą biznesu jest ich wspieranie oraz promowanie najlepszych praktyk.

McDonald’s od ponad 30 lat jest partnerem polskiego sektora agro. Tylko w ubiegłym roku wydaliśmy blisko 2,5 mld złotych na zakupy rolno-spożywcze od lokalnych dostawców.

– przedstawił Igor Habrajski, Dyrektor Łańcucha Dostaw i jeden z mentorów. Dodał także, że biznes, poza zapewnieniem dużego popytu i stabilnych warunków do rozwoju, powinien wspierać transformację społeczną na wsi, m.in. poprzez tworzenie dostępu do praktycznej edukacji na każdym etapie łańcucha dostaw i motywowanie do poszerzania kompetencji miękkich.

Mentoring jest jednym z tych narzędzi, która pozwala poszerzać horyzonty i zasiewać nowe idee.

O tym, jak istotne jest wsparcie kobiet dla przyszłości rolnictwa, nie tylko polskiego, ale szerzej europejskiego mówił także dr Olaf Horbańczuk – dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Zrównoważonego Rolnictwa i Żywności, partnera inicjatywy.

Program Mentoringowy AgroWoman opiera się na partnerskiej relacji rozwojowej. Zadaniem mentorów, doświadczonych liderów i ekspertów z różnych branż, jest dzielenie się wiedzą i inspirowanie, natomiast mentee (rolniczki, które zostały wybrane do udziału w przedsięwzięciu), biorą odpowiedzialność za swój rozwój, wyznaczając konkretne cele, zarówno te z zakresu wiedzy rolniczej jak samorozwoju tj doskonalenie kompetencji przywódczych czy zarządzanie zmianą.

Każda para to inna droga rozwoju. To szyta na miarę relacja ułożona pod konkretne potrzeby. Doświadczenia ubiegłoroczne pokazują, że nasze działania są skuteczne: jedna z naszych mentee po zakończeniu programu została finalistką w kategorii mikrobiznes w konkursie Sukces Pisany Szminką. Inna, na gali Opolska Marka otrzymała za swój ser kozi nagrodę w kategorii Produkt Spożywczy Roku, a podczas Smaków Regionów na Międzynarodowych Targach Poznańskich jej kolejny ser zdobył prestiżową nagrodę Perła 2025. Jest też z nami dziś Anna Hasse, także mentee zeszłorocznej edycji programu, która dziś zasiada w naszej Radzie Programowej i wspiera społeczność rolniczek, także w Pomorskiej Radzie do spraw kobiet.

– mówi Karolina Tarnawska, Współzałożycielka i Prezes Fundacji Agro Woman.

Proces łączenia uczestników był dla nas wyzwaniem – Starałyśmy się, aby te pary, które powstały, były po prostu właściwe, tak aby obie strony mogły czerpać z tej wymiany jak najwięcej korzyści.

dodaje Tarnawska.

Tegoroczna edycja programu obejmuje 25 par, które zostały wyłonione po intensywnym procesie rekrutacji trwającym od listopada do grudnia 2025 roku. Głównym jego etapem będzie intensywna współpraca w parach, obejmująca minimum 6 spotkań (styczeń-czerwiec 2026). Fundacja proponuje również uczestniczkom serię warsztatów i szkoleń online oraz fizycznych, dotyczących m.in. rolnictwa zrównoważonego, praktyk regeneratywnych, sztucznej inteligencji (AI) oraz dobrostanu. Na czerwiec zapowiedziano uroczystą galę kończącą program, podczas której odbędzie się wręczenie dyplomów.

Współpraca w ramach programu opiera się na fundamencie wartości takich jak zaufanie, poufność, szacunek i tolerancja. Inauguracja pokazała, że program AgroWoman Mentoring to nie tylko szkolenie, ale tworzenie realnej przestrzeni dla liderek, które chcą mieć wpływ na przyszłość nowoczesnej gospodarki żywnościowej w Polsce i Europie.

Holding Sieniawska

Mówiono o niej „królowa bez korony”, ale w rzeczywistości Elżbieta Sieniawska była prezesem jednego z największych holdingów rolnych w historii Europy Środkowej. W świecie, gdzie majątek mierzyło się łanami ziemi, ona postawiła na intensyfikację produkcji i nowoczesną zootechnikę. Jej majątki – od Małopolski, przez Sandomierszczyznę, aż po żyzne czarnoziemy Rusi – funkcjonowały jak precyzyjny mechanizm naczyń połączonych.

Portret Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej jako Minerwy, Muzeum Pałac w Wilanowie. Domena publiczna.
Portret Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej jako Minerwy, Muzeum Pałac w Wilanowie. Domena publiczna.

Była kobietą o niezwykłym talencie gospodarczym. Erazm Otwinowski, kronikarz epoki, pisał o niej: „…dama wielkiego geniuszu, rozumu i obrotu”. Ten „obrót” w jej przypadku oznaczał maksymalizację zysku z każdego hektara i każdego zwierzęcia.

Innowacje w hodowli
Sieniawska wyprzedzała swoją epokę w podejściu do hodowli. Rozumiała, że jakość stada decyduje o rentowności, dlatego nie polegała tylko na lokalnym inwentarzu. Jako jedna z pierwszych na taką skalę inwestowała w „import genetyki” – sprowadzała z zagranicy bydło holenderskie i fryzyjskie.

Te krowy (nazywane w listach „holenderkami”) dawały znacznie więcej mleka niż rodzime rasy, co pozwalało jej rozwijać produkcję nabiału w folwarkach (głównie masła i serów, które trafiały na stoły dworskie i na handel). Dbała też o siłę pociągową rolnictwa – jej stada wołów, będących ówczesnymi „traktorami”, były słynne z wytrzymałości, co kluczowe przy orce na ciężkich glebach Rusi.

Przetwórstwo: Wartość dodana w gospodarstwie
Nie była typem latyfundystki, która tylko sprzedaje surowe zboże. Sieniawska rozumiała pojęcie wartości dodanej. Wiedziała, że w czasach nadprodukcji lub spadku cen ziarna w Gdańsku, ratunkiem jest przetwórstwo na miejscu.

Dlatego masowo rozbudowywała infrastrukturę przetwórczą: młyny, browary i gorzelnie. Każdy jej „klucz” (zespół majątków) musiał być samowystarczalny i dochodowy. Nadwyżki zboża, które nie opłacały się w transporcie rzecznym, przerabiano na wódkę i piwo, które sprzedawano w karczmach należących do jej dóbr (korzystając z prawa propincji). To był zamknięty obieg pieniądza: zboże z jej pola trafiało do jej gorzelni, a gotowy produkt do jej karczmy.

Melioracja i zagospodarowanie nieużytków
Sieniawska patrzyła na ziemię jak deweloper. Nie zadowalała się tym, co miała – chciała więcej ziemi uprawnej. Prowadziła szeroko zakrojone akcje osadnicze, sprowadzając tzw. „Olędrów” – osadników znających się na gospodarowaniu na terenach podmokłych i zalewowych.

Dzięki nim przeprowadzała meliorację bagien i karczunek lasów, zamieniając nieużytki w żyzne pola uprawne i pastwiska. Była aktywnym inwestorem w infrastrukturę: budowała groble, sypała wały przeciwpowodziowe i kopała kanały odwadniające, by zabezpieczyć swoje uprawy przed żywiołem.

Od pola do portu
Jako producent rolny na skalę masową, Sieniawska wyeliminowała pośredników. Zbudowała własną flotę rzeczną. Jej szkuty, dubasy i komięgi – ładowne jednostki rzeczne – tworzyły prywatny most handlowy między jej spichlerzami na południu a portem w Gdańsku.

Osobiście nadzorowała kalendarz spławu. Decydowała, kiedy flota ma ruszyć, by trafić na najlepsze ceny na giełdzie zbożowej, i co ma przywieźć w drodze powrotnej (zazwyczaj towary luksusowe i korzenne, którymi również handlowała). To była pełna kontrola łańcucha dostaw – od ziarna zasianego pod Oleszycami, po talara zainkasowanego w Gdańsku.

Zdalne zarządzanie
Zarządzała tym gigantycznym przedsiębiorstwem rolnym korespondencyjnie. W tysiącach listów do swoich ekonomów i zarządców kluczy widać mikromanagement. Nie pytała ogólnie „jak idzie”. Pytała o konkretne stogi siana, o stan zdrowia wołów, o to, czy grobla została naprawiona przed wiosennymi roztopami.

Stworzyła sieć informatorów („wywiad gospodarczy”), dzięki czemu wiedziała o gradobiciu czy pomorze bydła w odległym majątku, zanim oficjalny zarządca zdążył napisać raport. Bezwzględnie tępiła niegospodarność i lenistwo, a premiowała skutecznych administratorów, którzy potrafili zwiększyć wydajność folwarku.

Inwestycja w chłopa
W czasach Wielkiej Wojny Północnej, gdy obce wojska niszczyły polską wieś, Sieniawska pokazała, czym jest odpowiedzialny biznes. Rozumiała, że ziemia bez ludzi nie rodzi.

Gdy wieś została spalona lub splądrowana, Sieniawska nie czekała. Dawała chłopom tzw. „załogę” – czyli inwentarz żywy (bydło, świnie) i ziarno na siew, niezbędne do wznowienia produkcji. Stosowała „wolniznę” (wakacje podatkowe), zwalniając z pańszczyzny na czas odbudowy. To była czysta kalkulacja ekonomiczna: inwestowała kapitał obrotowy, by utrzymać siłę roboczą i ciągłość produkcji rolnej w dłuższej perspektywie.

Historia, która inspiruje do dziś
Jej historia pokazuje, że zarządzanie gospodarstwem wymaga nie tylko wiedzy agronomicznej, ale przede wszystkim strategicznego myślenia, odwagi w inwestycjach i umiejętności liczenia.


Przy tworzeniu sylwetki Elżbiety Sieniawskiej korzystaliśmy z następujących materiałów:

  • Bożena Popiołek, Królowa bez korony. Studium z życia i działalności Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej, Kraków 1996. (Kluczowa monografia opisująca jej działalność gospodarczą i system zarzadzania dobrami).
  • Bożena Popiołek, Woli mojej ostatniej testament ten… Testamenty Elżbiety Sieniawskiej z lat 1724–1728, Kraków 2007.
  • Andrzej K. Link-Lenczowski, Elżbieta Sieniawska, [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. XXXVII.
  • Maria Bogucka, Białogłowa w dawnej Polsce. Kobieta w społeczeństwie i kulturze XVI–XVIII wieku, Warszawa 1998.
  • Korespondencja Elżbiety Sieniawskiej z lat 1700–1729 (dostępna w zbiorach Biblioteki Czartoryskich w Krakowie – źródło wiedzy o imporcie bydła i zarządzaniu folwarkami).
  • Materiały edukacyjne Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie (Pasaż Wiedzy), w tym opracowania dr. Konrada Pyzla dotyczące gospodarki w dobrach wilanowskich.

Zamieniła pracę w fach

W 1905 roku kujawska wieś nie przypominała sielanki z obrazów Chełmońskiego. Była błotnista, nieufna i zamknięta na wszystko, co nowe. Kiedy Jadwiga Dziubińska wysiadała z powozu przed kolejną chałupą, wiedziała, że wchodzi na trudny teren. Dosłownie. Dla ludzi wsi była po prostu „panią z miasta”.

Jednak zjednywała do siebie ludzi, bo doskonale rozumiała podstawowy problem: bieda nie wynikała z lenistwa. Mimo że harowali wszyscy od świtu do nocy, niewiele się zmieniało. Jadwiga wiedziała, że to nie chłop jest leniwy. Industrializacja Europy nie pozostała bez wpływu na sektor rolny, a polska wieś zostawała w tyle. Trudno było zrozumieć, dlaczego w sadach owoce gniją pod drzewami, bo nikt nie umie ich przerobić. Dlaczego drób karmiony nieodpowiednio niesie się słabo, a mleko psuje się z braku higieny. Brakowało wiedzy, metod i systematycznego podejścia do zarządzania gospodarstwem.

Wyzwaniem dla rolnictwa nie był brak chęci, ale brak wsparcia w tym, jak najlepiej wykorzystać rodzące się możliwości XX wieku. Edukacja rolnicza była kosztowna, a dla kobiet praktycznie niedostępna. Wpływ na to miały zarówno uwarunkowania kulturowe, ograniczające rolę kobiet, jak i niespokojne losy Rzeczpospolitej – targanej wojnami, rozbiorami i licznymi ograniczeniami.

Dlatego przekonanie chłopów o konieczności edukacji ich córek było zadaniem karkołomnym. Dziubińska wiedziała jednak z własnego doświadczenia, że wysłanie córki do szkoły jest najlepszą inwestycją. Dziewczyna po szkole to wykwalifikowana gospodyni — ktoś, kto umie liczyć, planować, robić zapasy, zarządzać inwentarzem i przetwórstwem. Edukacja broni się sama wynikami: w pieniądzu, w jakości, w stabilności.

Jadwiga Dziubińska – dyrektor Uniwersytetu Ludowego i Seminarium Rolniczego dla nauczycielek szkół rolniczych w Sokołówku. Fotografia portretowa. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-N-2431.

Od Pszczelina do Europy
W 1900 roku Dziubińska zorganizowała i poprowadziła szkołę rolniczą dla chłopców w Pszczelinie pod Brwinowem. To tam zobaczyła w praktyce, że same lekcje nie zmienią nawyków, jeśli nie stoi za nimi wymóg rentowności i codziennej odpowiedzialności za wynik. Zrozumiała, że rolnictwo musi stać się dziedziną ekonomii, w której decyzje mają swój koszt, ryzyko i konsekwencje.

Doświadczenia z Pszczelina pokazały jej braki w tradycyjnym systemie, dlatego w 1904 roku ruszyła po rozwiązania do Europy. Szukała modelu edukacji, który łączy przygotowanie zawodowe z samodzielnością. Znalazła go w Skandynawii. Przywiozła stamtąd inspiracje duńskie: koncepcję szkoły jako miejsca, gdzie nauka nie jest dodatkiem do życia, ale jest z nim ściśle zszyta poprzez wspólne mieszkanie i pracę.

Kruszynek na Kujawach był konsekwencją tej logiki. Powstała tam szkoła dla dziewcząt — z konkretnym programem i wymaganiami. Program obejmował ogrodnictwo, przetwórstwo, higienę, elementy hodowli i wykształcenia ogólnego. Kluczowa była metoda: teoria miała się natychmiast przekładać na praktykę, a praca fizyczna była wpisana w system nauczania.

Nie mogło się to jednak udać bez zaplecza. Właśnie dlatego tak ważna okazała się rola Marii Grodzickiej, właścicielki majątku, która przekazała dwór i gospodarstwo na potrzeby szkoły. Bez tego projekt pozostałby pomysłem. Z zapleczem stał się instytucją.

Kruszynek: szkoła twardego zarządzania
Kruszynek był szkołą twardą — i zarazem nowoczesną. Dziubińska systematycznie tępiła bylejakość i działanie „na oko”, zastępując je planowaniem.

Narzędziem był żelazny harmonogram. Każda minuta dnia miała swoje przeznaczenie. Kuchnia w jej wizji stawała się linią produkcyjną: liczył się bilans kosztów i wartości odżywczych, sens kolejności działań, czystość, powtarzalność. Uczennice prowadziły księgi rachunkowe. Wyliczały koszt wyprodukowania litra mleka — i nagle praca, którą wykonywało się od zawsze, przestawała być tłem. Dostawała wymierną wartość.

W tym miejscu pojawia się też jedna z jej najważniejszych, praktycznych definicji Dziubińskiej: gospodyni to „minister spraw wewnętrznych gospodarstwa”. W jej wizji kobieta przejmowała odpowiedzialność za przetwórstwo, hodowlę, ogród i budżet domowy (czyli prawie wszystko 😉 Dobrze prowadzony ogród warzywny potrafił dawać więcej gotówki niż hektary zboża — i to był argument, z którym trudno dyskutować. Zysk był w tej opowieści ostatecznym dowodem.

Do tego dochodziła higiena i porządek — nie jako część dobrego wychowania, tylko jako element profesjonalizmu. Czysty fartuch, zadbane dłonie, wysprzątana izba budowały dyscyplinę, a ta przekładała się na jakość pracy i poczucie własnej wartości. Dziewczyna wracająca do domu z kompetencją i pewnością siebie stawała się kimś więcej niż wykonawczynią poleceń. Stawała się partnerką do decyzji. Absolwentki wracały na wieś jako liderki.

Innowacje na początku budziły zdziwienie, czasem opór, potem zazdrość. Ale gdy kury niosły się zimą dzięki lepszemu odżywianiu, a w ogrodzie pojawiały się warzywa, których nikt wcześniej nie uprawiał — dyskusja szybko się kończyła.

Czy to się skaluje?
W 1918 roku Dziubińska zrozumiała, że prywatne inicjatywy nie wystarczą, jeśli nowe państwo ma się szybko i skutecznie modernizować. Potrzebne były rozwiązania systemowe. Mandat posłanki do Sejmu Ustawodawczego potraktowała jak narzędzie: nie do przemów, tylko do budowania infrastruktury edukacyjnej.

Pracowała merytorycznie nad ustawą o ludowych szkołach rolniczych (z 9 lipca 1920 roku – przyp. redakcji). Jej sens był prosty: edukacja rolnicza ma przestać zależeć od wyjątkowych okoliczności i stać się zadaniem publicznym — z ramami organizacyjnymi i finansowaniem. W sejmowym uzasadnieniu padło zdanie, które dobrze ustawia jej myślenie o relacji państwa i wsi: „Nie o jałmużnę tu chodzi, lecz o zwrot długu zaciągniętego przez społeczeństwo względem ludu”.

Pilnowała jakości w detalach: kwalifikacji nauczycieli, zaplecza gospodarczego, standardów. Walczyła z urzędniczą bylejakością, którą znała z terenu i wiedziała, że potrafi ona zabić najlepszą ideę.

Kadry: „armia w spódnicach”
Gdy powstają przepisy, pojawia się najtrudniejsze pytanie: kto to uniesie? Szkoły potrzebowały nauczycielek odpornych na warunki, łączących wiedzę rolniczą z pedagogiką i organizacją.

Dlatego w 1927 roku Dziubińska uruchomiła w Sokołówku seminarium dla nauczycielek szkół rolniczych. Wymagała wszechstronności: rolniczka, organizatorka, liderka społeczna. Program był wyczerpujący, a kontrola postępów — bezpośrednia i twarda. Absolwentki, nazywane sokołowiankami, szły w najtrudniejsze regiony, budowały szkoły od podstaw, zakładały koła gospodyń, uczyły nowoczesnego gospodarowania, potrafiły stawiać się lokalnym układom i niechęci do zmian.

Miejsca które wciąż żyją ideami Jadwigi Dziubińskiej
Jeśli chcecie ruszyć śladami tej historii, zacznijcie od Starego Brześcia koło Włocławka, czyli dawnego Kruszynka. To tam wszystko się zaczęło. Możecie zobaczyć tam zabytkowy dwór Grodzickich, gdzie Dziubińska prowadziła pierwsze kursy, oraz wciąż tętniący życiem Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego. To miejsce to żywy pomnik – szkoła działa nieprzerwanie.

Kolejny ciekawy przystanek to Sokołówek w powiecie ciechanowskim. Zachował się tam fragment głównego gmachu słynnego Seminarium Nauczycielskiego, czyli „fabryki kadr” Dziubińskiej wraz z tablicą upamietniającą.

Warto też zajrzeć do Zduńskiej Dąbrowy niedaleko Łowicza, gdzie kolejna ufundowana przez nią szkoła rolnicza nadal funkcjonuje w otoczeniu historycznego kompleksu parkowego. Wszystkie te miejsca łączy jedno: nie są martwymi muzeami, ale wciąż działającymi ośrodkami edukacji, dokładnie tak, jak to zaplanowała.


Z tych źródeł korzystaliśmy przy tworzeniu sylwetki Jadwigi Dziubińskiej:

  • Jadwiga Dziubińska, artykuły publicystyczne, „Zaranie” (roczniki 1907–1915) / teksty programowe (m.in. lata 1910–1912).
  • Zofia Mazurowa, Jadwiga Dziubińska 1874–1937, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1980.
  • Stanisław Michalski, Sokołówek. Seminarium Nauczycielskie i inne szkoły rolnicze (1924–1939), Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, Warszawa 2007.
  • Jan Molenda, Jadwiga Dziubińska, w: Działaczki społeczne, feministki, obywatelki…, t. I, Neriton, Warszawa 2008.
  • Polski Słownik Biograficzny, t. VI (hasło: Jadwiga Dziubińska) / iPSB.
  • Słownik Biograficzny Działaczy Ruchu Ludowego, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1989.
  • Sprawozdania stenograficzne z posiedzeń Sejmu Ustawodawczego (1919–1922), w tym z 9 lipca 1920 r.
  • Druk sejmowy nr 1675 (uzasadnienie projektu ustawy o ludowych szkołach rolniczych) oraz sprawozdania komisji sejmowych (1920).
  • Ustawa z 9 lipca 1920 r. o ludowych szkołach rolniczych (Dz.U. 1920 nr 62 poz. 418, ISAP).
  • Statut Szkoły Rolniczej w Kruszynku (oprac. J. Dziubińska).
  • Materiały dot. tradycji szkoły (m.in. ZS CKR w Starym Brześciu) oraz opracowania o recepcji idei uniwersytetów ludowych w Polsce.

FAO: 2026 Rok Kobiet w Rolnictwie

4 grudnia 2025 roku to nie tylko kolejna data w kalendarzu. Inauguracja Międzynarodowego Roku Kobiet w Rolnictwie FAO (International Year of the Woman Farmer) wyznacza moment, w którym rola kobiet w systemach żywnościowych zostaje jasno nazwana w kategoriach przedsiębiorczości, innowacyjności i zarządzania. Rolnictwo jest jednym z kluczowych sektorów gospodarki, a kobiety pełnią w nim strategiczne funkcje: odpowiadają za decyzje inwestycyjne, organizację pracy, zarządzanie ryzykiem i budowanie relacji w łańcuchu dostaw – często bez formalnego uznania tego statusu.

Analitycy ONZ wyliczyli, że gdyby kobiety w rolnictwie miały taki sam dostęp do zasobów, ziemi i technologii jak mężczyźni, globalny PKB mógłby wzrosnąć o 1 bilion dolarów. Mowa o bilionie dolarów dodatkowej wartości, wynikającej wyłącznie z domknięcia luki w dostępie do zasobów i w wynagrodzeniach. Beth Bechdol, zastępczyni dyrektora generalnego FAO, opisuje to wprost, w kategoriach ekonomicznych, a nie symbolicznych, wyznaczając ramy debaty na cały 2026 rok:

Inwestowanie w kobiety w rolnictwie to nie tylko kwestia moralna, to czysta ekonomia (ang. economic no-brainer). Jeśli zamkniemy lukę w dostępie do zasobów i płacach, zyska na tym cała światowa gospodarka.

– Beth Bechdol, FAO. Źródło: FAO Newsroom

Copyright ©FAO.

Ten głos, oparty na liczbach i analizach ekonomicznych, dobrze koresponduje z tym, co dzieje się w Europie, gdzie rolniczki od lat walczą o pełną podmiotowość w gospodarstwach i organizacjach branżowych. Kati Partanen, fińska rolniczka i członkini zarządu Światowej Organizacji Rolników (WFO), podczas debat poprzedzających ogłoszenie Roku Kobiet w Rolnictwie, jasno sprzeciwiła się utrwalaniu narracji o kobietach jako biernych odbiorczyniach wsparcia:

Kobiety rolniczki nie są biernymi beneficjentkami pomocy czy ofiarami. Jesteśmy przedsiębiorczyniami, innowatorkami i liderkami zmian w swoich społecznościach.

 – Kati Partanen, WFO (Finlandia). Źródło: WFO

Copyright ©FAO.

Bilion dolarów, o którym mówi Bechdol, i innowacyjność, na którą wskazuje Partanen, nie są abstrakcyjnymi hasłami. To efekt realnej pracy wykonywanej na konkretnych hektarach, w pasiekach, gospodarstwach mlecznych, winnicach, a także w biurach rachunkowych i firmach usługowych prowadzonych przez kobiety. Wystarczy przyjrzeć się historii rolniczek współpracujących z Fundacją Agro Woman, aby zobaczyć, że globalne szacunki mają swoje odzwierciedlenie w lokalnych danych. Raport z badania „Kobiety w rolnictwie 2025”, zrealizowany przez Agro Woman i PAN, pokazuje jednoznacznie: Polki na wsi pełnią funkcje decyzyjne. Aż 70% badanych rolniczek deklaruje, że współdecyduje o kluczowych inwestycjach w gospodarstwie.

Istotne jest także to, jak szeroko ONZ definiuje „kobiety w rolnictwie” na potrzeby roku 2026. Dokumenty strategiczne FAO wskazują, że kobiety są obecne w całym łańcuchu systemów rolno-spożywczych: od produkcji roślinnej i zwierzęcej, poprzez rybołówstwo, leśnictwo i akwakulturę, aż po działalność pozarolniczą związaną z przetwórstwem, marketingiem, logistyką i handlem. Nawet oficjalna identyfikacja wizualna tego roku odzwierciedla tę złożoność – w logo kampanii postać kobiety otoczona jest symbolami ryb, mleka, miodu, owoców i zbóż. To komunikat nie tylko symboliczny, lecz również systemowy: kobiety współtworzą bezpieczeństwo żywnościowe w wielu segmentach rynku, a bariery, które napotykają – w dostępie do ziemi, technologii, wiedzy czy finansowania – mają charakter przekrojowy dla wszystkich tych branż.

Największą barierą, z jaką mierzą się kobiety na wsi, nie jest jednak ani ciężar pracy fizycznej, ani warunki pogodowe. Kluczowa pozostaje bariera kulturowa – utrwalony stereotyp, zgodnie z którym „rolnik” to mężczyzna, a kobieta pełni głównie funkcję „wsparcia” w tle. Zestawienie tego obrazu z rzeczywistością pokazuje głęboki rozdźwięk między językiem a praktyką funkcjonowania gospodarstw.

Dobrym przykładem jest tu historia Laurie Figeureu-Bidaud, która zarządza 110-hektarowym gospodarstwem i stoi na czele spółdzielni. W jej przypadku zarządzanie gospodarstwem oznacza zarządzanie przedsiębiorstwem z pełną odpowiedzialnością za decyzje strategiczne, organizacyjne i finansowe – także w obszarze życia rodzinnego:

Bycie rolniczką jest dla mnie równoznaczne z byciem przedsiębiorczynią. Potrzebowaliśmy świetnych opiekunek/niań, które akceptowały długie dni pracy i minimalny wymiar urlopu. Zawsze staraliśmy się, aby ten czas był dla nich atrakcyjny.

– Laurie Figeureu-Bidaud.

Sytuacja Laurie dobrze ilustruje problem, który FAO identyfikuje jako jedno z kluczowych wyzwań Roku Kobiet w Rolnictwie: łączenie wielu ról. Kobiety nie tylko prowadzą gospodarstwa i firmy związane z rolnictwem, ale jednocześnie utrzymują systemy opieki i pracy domowej, bez których funkcjonowanie gospodarstw i lokalnych społeczności byłoby realnie zagrożone. To „podwójne obciążenie” nie jest widoczne w klasycznych zestawieniach ekonomicznych, ale ma bezpośredni wpływ na stabilność dochodów i odporność gospodarstw na kryzysy.

Analogiczne mechanizmy widać także w Polsce. Agata Stachowiak, łącząca prowadzenie 130-hektarowego gospodarstwa z własną firmą doradczą „Księgowa Rolnika”, pokazuje, jak silnie kompetencje finansowe i administracyjne kobiet wpływają na możliwość rozwoju gospodarstw:

To zdecydowanie moja rola – jestem odpowiedzialna za wszelkie formalności, kontakt z ARiMR i przygotowanie dokumentów. Lubię to i mam do tego cierpliwość. Udowadniam, że kobieta na wsi może być liderką, przedsiębiorczynią i ekspertką w jednym.

– Agata Stachowiak.

Kolejny utrwalony mit, który rok 2026 ma symbolicznie wygasić, brzmi: „Rolnictwo to ciężka harówka fizyczna, nie dla kobiet”. Z perspektywy współczesnych technologii rolniczych takie ujęcie jest coraz mniej adekwatne. W dobie rolnictwa 4.0 kluczowe stają się kompetencje związane z obsługą maszyn, analizą danych, planowaniem produkcji i zarządzaniem ryzykiem. Fundacja Agro Woman konsekwentnie pokazuje kobiety jako osoby kompetentne technologicznie i sprawnie poruszające się w środowisku nowoczesnych narzędzi.

W rozmowach z rolniczkami współpracującymi z Fundacją powraca ten sam wątek: praca w nowoczesnym gospodarstwie to przede wszystkim obsługa zaawansowanych technologicznie maszyn, systemów nawigacji, programów do planowania produkcji i ewidencji, a nie wyłącznie praca fizyczna. Obsługa kombajnu czy ciągnika wymaga precyzji, koncentracji i umiejętności analizy danych, a nie siły fizycznej – i w tym obszarze kobiety doskonale się sprawdzają.

Jednocześnie technologia nie rozwiązuje wszystkich problemów organizacyjnych. Przykład Magdaleny Kapłan, łączącej pracę naukową z prowadzeniem winnicy, pokazuje, że kluczowym zasobem pozostaje czas i zdolność do zarządzania wieloma równoległymi rolami. To nie tylko praca w gospodarstwie, ale także obowiązki rodzinne, rozwój kompetencji zawodowych i udział w życiu lokalnej społeczności:

Bycie rolniczką uczy wszechstronności. Trzeba być logistykiem, ekonomistą i agronomem w jednym.

– Magdalena Kapłan.

Rolnictwo jest biznesem o wyjątkowo wysokim poziomie ryzyka, ponieważ „fabryka” – pole, sad, pastwisko czy pasieka – jest całkowicie odsłonięta na zjawiska pogodowe. Susza, nadmierne opady, przymrozki, choroby roślin i zwierząt – to stałe elementy otoczenia, w którym zapadają decyzje produkcyjne. Lidia Moroń-Morawska pokazuje, jak ważne w tym kontekście są elastyczność i gotowość do korekt planów:

Nie da się wszystkiego zaplanować w tabelce w Excelu, pogoda czy zdrowie pszczół weryfikują nasze plany. Ale czuję się silna, kompetentna i pewna swojej wartości.

– Lidia Moroń-Morawska.

Zarządzanie ryzykiem obejmuje nie tylko warunki pogodowe, lecz także decyzje operacyjne podejmowane pod presją czasu. Na ten aspekt zwraca uwagę Aldona Grocka, akcentując znaczenie gotowości do działania mimo niepewności:

W rolnictwie trzeba podejmować szybkie decyzje. Czasem są błędne, ale to lekcja na przyszłość. Ten się nie myli, kto nic nie robi.

 – Aldona Grocka.

W debacie o kobietach w rolnictwie często powraca również narracja o „uwięzieniu na wsi”. Historie rolniczek współpracujących z Agro Woman pokazują jednak inny obraz – wieś jako przestrzeń rozwoju zawodowego i budowania własnej pozycji ekonomicznej. Aneta Pająk, właścicielka Koziej Fermy Wysokiej, jest przykładem osoby, która swoją markę i niezależność zbudowała właśnie w oparciu o lokalne zasoby i obecność na wsi:

Z naszego punktu widzenia wieś wcale nie ogranicza, a daje wolność. (…) Moje życie jest wymagające i rozwojowe – tak jak lubię.

– Aneta Pająk.

Rok Kobiet w Rolnictwie FAO zbiega się z Międzynarodowym Rokiem Użytków Zielonych i Pasterzy (IYRP), co poszerza kontekst debaty o kobiety prowadzące gospodarkę pasterską i utrzymujące użytki zielone w różnych regionach świata. Oba te międzynarodowe wydarzenia łączy wspólny mianownik: odporność systemów żywnościowych na zmiany klimatu oraz ograniczony dostęp do zasobów, z którym mierzą się zarówno rolniczki na całym świecie.

Karolina Tarnawska, prezeska Fundacji Agro Woman, podkreśla, że jednym z kluczowych celów jest zmiana sposobu, w jaki same rolniczki postrzegają swoją rolę w gospodarstwie i w sektorze:

Chcemy, aby rolniczki poczuły swoją siłę sprawczą, by uwierzyły, że są menadżerkami swoich gospodarstw. Dojrzałość daje mi spokój, odwagę i pewność, by mówić głośno, że można inaczej.

– Karolina Tarnawska.

Małgorzata Bojańczyk, akcentuje z kolei wymiar środowiskowy – kluczowy z punktu widzenia przyszłości systemów żywnościowych:

Kobiety w rolnictwie intuicyjnie czują potrzebę zrównoważonego rozwoju. To one często są inicjatorkami zmian prośrodowiskowych.

– Małgorzata Bojańczyk.

W tym ujęciu nadchodzący rok nie jest tylko „świętem” wpisanym do kalendarza międzynarodowych obchodów. Stanowi raczej ramę do stworzenia realnego planu działań – biznesplanu dla sektora żywnościowego, w którym kluczową rolę odgrywają rolniczki. Jeżeli ich potencjał zostanie lepiej wykorzystany, korzyści odczuje cały system: lokalne społeczności, krajowa gospodarka i globalne bezpieczeństwo żywnościowe. Jak wskazuje Beth Bechdol z FAO, stawką jest wyżywienie 45 milionów ludzi więcej.

Jako Fundacja Agro Woman jesteśmy przygotowane, by w ramach Roku Kobiet w Rolnictwie FAO przełożyć globalną agendę na konkretne działania w Polsce.